...

Nowe technologie — to mnie kręci! Wywiad z panią Eleonorą, aktywną Opiekunką SeniorApp

Nowinki technologiczne nie są dla Seniorów? Nic bardziej mylnego! Nasza rozmówczyni udowadnia, że wiek nie determinuje naszych zainteresowań. Pani Eleonora Sztajnke to aktywna Opiekunka w SeniorApp, a jedną z oferowanych przez nią usług jest smartfon edukacja. Zapraszamy na wywiad z Seniorką, którą pasjonuje rozwój technologiczny. 

 

SeniorApp: W jaki sposób trafiła Pani na SeniorApp?

Eleonora Sztajnke: Poprzez Mądrą Babcię, która prowadzi na YouTubie kanał SILVER TV. Jej gośćmi byli założyciele SeniorApp, pan Igor i pan Przemek. Bardzo jasno opowiedzieli o swoim nowym elektronicznym wynalazku i wtedy się nim zainteresowałam. Ale jestem bardzo aktywna, mam dużo  spotkań, wyjazdów, więc na jakiś czas zapomniałam o tej propozycji. Po kilku miesiącach, gdy pisałam ze swoją znajomą, która mówiła, że potrzebuje pomocy w różnych sprawach, przypomniałam sobie ten odcinek i poleciłam jej go obejrzeć. Sama również sobie tę audycję odświeżyłam i pomyślałam, że powinnam zainstalować aplikację. Nie dlatego, że potrzebuję pomocy, ale po to, by móc jej udzielać. Na co dzień staram się być życzliwa, empatyczna dla innych, szczególnie dla Seniorów. Polubiłam również profil SeniorApp na Facebooku i dołączyłam do grupy aktywnych Opiekunów. Jestem członkiem SeniorApp od grudnia 2021 roku. 

SA: A jakie usługi Pani oferuje? 

ES: Nie chciałam oferować zadań opiekuńczych, bo czuję, że nie mam do tego odpowiednich kwalifikacji, dlatego też wybrałam takie usługi, o których uważam, że jestem w stanie je wykonywać. Zakupy do domu (ze sklepów i realizowanie recept z apteki); zapewnianie towarzystwa (w domu lub na spacerach), ponieważ mogę takiej osobie czytać, mogę ją czegoś nauczyć lub po prostu wysłuchać. Oferuję również pomoc i edukację przy posługiwaniu się smartfonem lub komputerem stacjonarnym. 

SA: Istnieje taki stereotyp, że pokolenia, które nie wychowywały się z telefonem w ręku, mają większe trudności z obsługiwaniem nowych technologii. Jednak jest Pani przykładem, że ta teza jest błędna. W Pani Profilu Opiekuna możemy m.in. przeczytać, że pełniła Pani funkcję Latarnika Polski Cyfrowej, w ramach projektu, który miał podnosić kompetencje cyfrowe wśród Polaków. Czy może Pani opowiedzieć o tym nieco więcej?

ES: Latarnik Polski Cyfrowej to był program skierowany do różnych grup wiekowych, choć niekoniecznie trafiał do Seniorów. Podczas kongresów, czyli spotkań dla uczestników Latarnika Polski Cyfrowej, tylko raz zobaczyłam inną Seniorkę ale tylko dlatego, że towarzyszyła swojemu opiekunowi, uczestnikowi programu. A dlaczego ja zostałam Latarnikiem? Zależało mi na tym, żeby się czegoś nauczyć, chociażby w trakcie warsztatów. Oprócz tego mogłam potem tę wiedzę zaserwować komuś innemu. Przyznam, że do 2007 roku sama byłam analfabetką komputerową”, wydawało mi się, że to zbyt trudne, uważałam, że ja tego nie pojmę. Właśnie w 2007 roku to się zmieniło; byłam słuchaczką Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Słupsku i wtedy ogłoszono, że jest możliwość uczestniczenia w bezpłatnym kursie komputerowym, z szerokim programem, organizowanym przez Urząd Pracy. Z kursu skorzystałam i raptem zobaczyłam, że zaczęłam rozumieć komputer. Telefonem komórkowym posługiwałam się wcześniej, już od 2000 roku. Niejednokrotnie sama uczyłam się jego funkcji, nie mając żadnych instrukcji; doszłam do wniosku, że przecież jest to stworzone przez ludzi — dla ludzi. A proszę mi wierzyć, że na początku nawet zadzwonić nie potrafiłam. Zdarzało się, że zamiast zakończyć rozmowę, rozpoczynałam kolejną, tak, że uciekały mi impulsy, w tydzień naliczyło mi za to 50 złotych. Mimo tego nie poddałam się, opanowałam dzwonienie, potem SMS-y i nawet namiastki korzystania z internetu, np. sprawdzałam rozkłady jazdy autobusów, pociągów. Doszłam do wniosku, że jednak potrafię nauczyć się nowych rzeczy.

SA: A jak wyglądała pani przygoda z komputerem, już po ukończeniu kursu?

ES: Uwierzyłam, że jest on czymś dla mnie, że mogę z niego korzystać. Nie miałam jednak własnego komputera, więc znowu szukałam miejsca, gdzie mogłabym swoje umiejętności wykorzystać. Zgłosiłam się z chęcią pomocy do biura Uniwersytetu Trzeciego Wieku, który umożliwił mi udział w kursie. I tak zostałam „komputerowcem” UTW na następne lata, aż do 2015 roku. Pracowałam również wolontarystycznie na rzecz digitalizacji Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej w Słupsku, by zdobyć jeszcze nowe umiejętności. Zawsze dostawałam od pracowników etatowych odpowiedzi na moje wątpliwości i rozwiązania moich problemów. Później edukowałam się już sama, ale potrzebowałam na początku tamtego kursu, żeby uwierzyć, że to wszystko jest proste, tylko trzeba umieć poszukiwać. I robię to do tej pory, ciągle poszukuję. Mam z tego wielką satysfakcję i wszystkim znajomym Seniorkom udzielam pomocy. Dawniej często spotykałam się z opinią, że telefon szkodzi zdrowiu. Miałam nawet znajomą, która rozmawiała tylko przez słuchawki, żeby nie dotykać telefonem twarzy, bo wierzyła, że to jest szkodliwe. Teraz, korzysta ze smartfona i często pyta jak coś nowego na nim zrobić. Podaję ten przykład, bo była wyjątkowo przeciwna nowym technologiom i takich seniorów wciąż jest sporo. 

SA: Wydaje się, że teraz już podniosła się świadomość tego, że telefony nie zagrażają zdrowiu, ale mimo wszystko dużo Seniorów boi się smartfona. Skąd taki lęk się bierze?

ES: Chyba jest to niechęć do nowości, wiele osób wychodzi z założenia, że wystarczy im to, co potrafią, że skoro całe życie obyli się bez smartfona i komputera, to nie jest im to potrzebne „na stare lata”. Narzekają również, że młodzi za dużo czasu poświęcają nowym technologiom, że zanika kontakt między ludźmi przez to, że wszystko jest w wirtualnym świecie. Udowadniam, że jest to nieprawda, że to ułatwia kontakt z innymi ludźmi. Korzystałam ze smartfona już w 2011 roku i wyśmiewano mnie, że mam „telefon dla dzieci”. Dziwiłam się, dlaczego dla dzieci — okazało się, że innym Seniorom nazwa smartfon kojarzyła się ze Smerfami. Dopiero później, ci bardziej ambitni, zaczęli rozgryzać co to jest smartfon, nawet znajoma zapytała mnie o tę nazwę. Przypomniałam sobie, jak uczyłam się angielskiego i odpisałam jej SMS-em, że „smart” pochodzi od „mądry” i wytłumaczyłam, że jest to „mądry telefon”, ponieważ potrafi więcej niż zwykły telefon komórkowy z klawiaturą. 

SA: Jest Pani bardzo aktywną osobą, zwłaszcza w obszarze edukacji cyfrowej – skąd pani czerpie na to siłę?

ES: Każdy realizuje się w tym co lubi, co potrafi, w tym, na co ma ochotę. Ja właśnie chcę się rozwijać w nowych technologiach, bo mnie to po prostu, mówiąc potocznie, „kręci”. Sporo Seniorów lubi krzyżówki — dla mnie one były fajne jak miałam 10-12 lat, może jeszcze nawet w liceum. Kilkanaście lat temu chciałam wrócić do krzyżówek, ale doszłam do wniosku, że to są rzeczy proste; opanuję technikę rozwiązywania danej kategorii krzyżówek i koniec, taka umiejętność stoi w miejscu. Nowe technologie wymagają coraz nowszych umiejętności, więc tak krok po kroczku zdobywam wiedzę. Nie mogę się równać z ludźmi w średnim wieku, czy z niejednym dzieckiem — oczywiście, że mnie przegonią w tej dziedzinie, ale nie zrażam się tym. I tak mam satysfakcję, że nie stoję w miejscu, że mój umysł może pracować w sposób, jaki lubię. Motywuje mnie też, że Seniorzy wokół mnie robią postępy. Ja też ich motywuję, bo lubię jak ktoś coś osiąga pod moim wpływem. 

SA: A w jaki sposób ich Pani motywuje?

ES: Różnie, chociażby pokazuję możliwości aplikacji. Ostatnio jechałyśmy z koleżanką pociągiem do Trójmiasta. W pewnym momencie zapytała mnie o to, gdzie jesteśmy. Wytłumaczyłam, żeby otworzyła sobie aplikację Google Maps i tam sprawdziła naszą lokalizację.  

SA: Skąd w Seniorach bierze się taka postawa, że podchodzą z rezerwą do nowych technologii?

ES: Chyba głównie z niewiary, że jeszcze mogą nauczyć się czegoś nowego. Oczywiście są osoby, którym już zdrowie nie pozwala angażować się w nowe rzeczy, są też tacy, którzy angażują się w temat nowych technologii, nawet bardziej niż ja. Trzeba iść z duchem czasu w XXI wiek, w którym należy te umiejętności posiąść, żeby było łatwiej nam w życiu. Coraz więcej aplikacji umożliwia załatwianie spraw drogą elektroniczną. Niektórzy Seniorzy uważają, że nowe technologie są przeciwko nim. Nie wchodzę w dyskusję z kimś, kto jest całkowicie przekonany o swojej racji, ale nie powinien narzekać, że jest mu trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Trzeba dostosowywać się do zmian, szczególnie tych, które następują teraz. Ludzie boją się 5G, uważają, że to wszystko nam szkodzi — dla mnie to puste słowa i uważam, że można tylko uśmiechnąć się na takie postawy. 

SA: A mimo takich postaw chce Pani nadal pomagać. Mówi się, że “pomagając innym pomagamy sami sobie” – jakie korzyści zauważa pani z pomagania drugiej osobie? 

ES: Rozwijam się i mam satysfakcję, gdy moje tłumaczenie nie jest jak rzut grochem o ścianę, tylko uderza do wnętrza osoby, której pomagam. Cieszy mnie, jeśli Senior zmienia swoje nastawienie do nowych technologii. 

Skip to content